„Dbamy o przedsiębiorców” – Wypowiedź Prezesa BCC

 

 

Dbamy o przedsiębiorców

 

 

Rozmowa z Markiem Goliszewskim,

Prezesem Business Centre Club

 

 

Marek Goliszewski, prezes BCC

– Jaka jest rola BCC, a w szczególności lóż regionalnych?

– Mamy dwa zadania. Przede wszystkim dbać o przedsiębiorców i promować zasady gospodarki rynkowej w Polsce. Dla tych dwóch celów od siedemnastu lat realizujemy kilkaset różnych przedsięwzięć. W skali regionalnej jest dokładnie tak samo. Loże regionalne dbają o przedsiębiorców w regionie, ale także dbają o rozwój tego regionu. Loża jest ambasadorem regionu w Warszawie, tam gdzie jest parlament, ministerstwa, tam gdzie jest prezydent. Loża gdańska i kanclerz Dobrzyniecki zrobili wiele dobrego.

– Przedsiębiorcy nie są najbardziej narzekającą grupą społeczną. Jednak i oni mają swoje problemy. Na co obecnie mogą się poskarżyć?

– Z takich spraw, które jeszcze do niedawna były bardzo ważne, to klimat wokół przedsiębiorców i przedsiębiorczości wytworzony przez ostatnie dwa lata przez władze. To nie było miłe, to nie było sprawiedliwe. Tym bardziej, że nie było żadnych powodów, że powinni być w kręgu podejrzeń. W końcu 3 mln ludzi w tym kraju prowadzi działalność gospodarczą i powinno się ich szanować. Na szczęście klimat się już zmienił. Pozostały jednak rzeczy, które nadal trzeba poprawić, które nie pozwalają na taki rozwój firm, jaki jest w Polsce obecnie możliwy. Jest to z pewnością system podatkowy. Podatki w Polsce są jednak za wysokie. Problem sprawia też system wymiaru sprawiedliwości. Sprawy w naszym kraju ciągną się latami i nie ma wyroków, a gospodarka musi iść do przodu. Przez opieszałość sądów bardzo często dochodzi do bankructwa firmy. Do tego dochodzą pozapłacowe koszty pracy. Szukamy dzisiaj pracowników, jednak przepisy nie pozwalają ich zatrudniać. Pracodawca musi na płacę pracownika dodać 130 proc. narzutu, który odprowadza do Ministerstwa Finansów. Mamy jeszcze koszty uzyskania przychodów. Ok. 70 wydatków, które ponosi przedsiębiorca Ministerstwo Finansów nie kwalifikuje jako kosztów uzyskania przychodów.

 

– Powiedział Pan, że zmienił się zły klimat wokół przedsiębiorców. Jak obecnie odbierani są przedsiębiorcy przez zwykłych ludzi?

– W naszym polskim charakterze leży narzekactwo i zawiść. Jednak podobnie jest na całym świecie. Ten, który ma lepszy samochód, mieszkanie, pewnie musiał to ukraść. Takie jest często posądzenie tych, którzy mają gorszy samochód czy mieszkanie. Jest to nieprawda. Trzy miliony przedsiębiorców ciężko pracuje, często, wiązać koniec z końcem. Często są w stanie pozwolić sobie na kupno lepszych domów i samochodów. Wszystko jednak dzięki temu, że postawili na jedną kartę i zaryzykowali z rozpoczęciem własnego biznesu. Jednak nie jest chyba tak źle. Wystarczy spojrzeć jak plasuje się przedsiębiorca w rankingach popularności. O wiele niżej niż przedsiębiorca znajduje się polityk, samorządowiec, policjant, lekarz. Ten klimat, który się powoli wokół przedsiębiorców zmienia, zmienił się oczywiście dlatego, że zmieniła się ekipa polityczna. Ludzie, którzy obecnie przyszli do władzy, są otwarci na rozmowę i dialog.

 

– Czy nasi politycy bardzo przeszkadzali, a może nadal przeszkadzają swoimi działaniami przedsiębiorcom?

– Premier Kaczyński i PiS do polityki ekonomiczno-finansowej, gospodarczej też się nie wtrącali. Ograniczyli się do wytwarzania klimatu podejrzliwości wobec przedsiębiorców i dlatego czują ogromny żal w stosunku do PiS. Jednak nie oznacza to, że zrobili coś dobrego. Za ich rządów mogliśmy przecież zmienić tak przepisy i wprowadzić takie zasady i takie ustawy, które by przyspieszyły rozwój Polski oraz wzrost zamożności Polaków w o wiele większym stopniu. Była dobra koniunktura, która i nadal jeszcze jest dobra. Dzisiaj mam jakby te same zastrzeżenia do obecnego rządu. Nie jesteśmy, jako przedsiębiorcy i obywatele zadowoleni z tego, że obiecano podatek liniowy i wciąż go nie ma. Nie po to, aby przedsiębiorca jeździł mercedesem, ale po to, aby było więcej pieniędzy na rozwój firm. Obiecano redukcje pozapłacowych kosztów pracy i reformę finansów publicznych, zniesienie podatku Belki, prywatyzacje giełdy, szybkie wejście do euro. Dużo obiecywano, jednak te kilka miesięcy polityki nowego rządu pokazuje, że postęp jest za wolny.


– Przy takich problemach jak Pan opisał, czy młodzi ludzie nadal podejmują ryzyko zostania przedsiębiorcą?

– W moim przekonaniu, chcą. BCC organizuje bardzo dużo spotkań z młodzieżą i to widać, że chcą podjąć ryzyko. Jednak pozostaje pytanie, czy mogą zostać przedsiębiorcami. Jeśli według wskaźników instytucji międzynarodowych Polska zajmuje przedostatnie miejsce w Europie pod względem warunków prowadzenia działalności gospodarczej, to oznacza to, że ten młody człowiek chcący założyć firmę ma takie bariery, które go zniechęcają. Do tego dochodzi kłopot z możliwością uzyskania kredytu, przepisy, które trzeba spełnić, aby zarejestrować siedzibę firmy. To wszystko trwa miesiącami. Dodatkowo sami widzimy, jakie jest polskie prawo. Dziurawe, niekompatybilne, różnie w nim interpretuje się przepisy. Młody przedsiębiorca w każdym momencie może dostać taki domiar, że się nie pozbiera. Dodatkowo zrobiliśmy błąd, likwidując szkolnictwo zawodowe. Niech pan teraz spróbuje znaleźć dekarza, ślusarza, hydraulika, glazurnika. Często trzeba na nich czekać tygodniami jak w PRL-u. Wszyscy stali się nagle dyrektorami, prezesami, po prawie, po marketingu. Nie ma jednak ludzi do fizycznej roboty.

 

– Brak pracowników to chyba obecnie zmora każdego przedsiębiorcy. Czy jest na to jakaś rada? Jak ich zatrzymać w kraju?

– Dać ludziom pieniądze. Aby pracowników w Polsce było jak najwięcej trzeba zmienić system podatkowy, zreformować finanse państwa. Tak, abym ja dzisiaj chcąc zatrudnić pracownika za 1 tys. złotych nie musiał dopłacać do tego 1,3 tys. złotych i w sumie pracownik kosztuje mnie 2,3 tys. zł. Powinno być tak, że ja jestem w stanie zapłacić pracownikowi 2 tys. zł, a jedynie 300 zł oddał Ministerstwu Finansów. Ministerstwo zaczęłoby oczywiście narzekać, że dla niego to za mało. Jednak pracując w komisji trójstronnej zauważyłem, że pieniądze się w naszym skarbie marnują. Są wydawane nieracjonalnie, często też niezgodnie z prawem. Marnujemy wciąż pieniądze i dlatego też nie można obniżyć podatków, pracodawca nie może zapłacić więcej pracownikowi i ten w rezultacie wyjeżdża do Londynu. Moim zdaniem rząd wie o tym wszystkim. Pytanie tylko, czy chce coś z tym zrobić. Poczekajmy jeszcze kilka miesięcy.

 

–Myśli Pan, że obecny rząd podoła oczekiwaniom?

– Mam nadzieję, że ludzie, którzy tworzą rząd, którzy są w parlamencie, zdecydują się na odwagę, na narażenie się wyborcom, przestawią zwrotnicę i uda się nakierować Polskę na inne tory. Spotkałem się z premierem Tuskiem, który zapowiedział zmiany. Potrzebne są jednak dwie rzeczy – zrozumienie potrzeby zmian i odwaga polityczna.


– Czy będąc teraz młodym absolwentem zdecydowałby się Pan na rozpoczęcie działalności gospodarczej?

– Zdecydowanie tak. Czasy, w których ja zaczynałem, były trochę inne. Teraz jest o wiele więcej pieniędzy i o wiele więcej możliwości. Zachęcam wszystkich młodych ludzi do podjęcia ryzyka i zostania przedsiębiorcą.